image

GR – Propel Tension On Polyester Base (Opaque Dynamo, 2016)

Gregory Raimo (aka GR)  należy do gatunku artystów zagrożonych wyginięciem. Nawet w undergroundzie. Mistyk, kuglarz, alchemik, okultysta, poganin, psychonauta, wolnomyśliciel, punk, freak, anty-establishmentowiec. I oczywiście żaden z powyższych. Propel Tension On Polyester Base, pierwszy materiał Raimo od 2012 r., zbiera archiwalne kompozycje nagrywane przez niego w różnych miejscach przez ostatnie kilka lat. Miałem przyjemność zapoznać się z nim przedpremierowo, więc tak – ta rekomendacja została kupiona. Gregory Raimo po ciepłym przyjęciu krytyków liczy na platynę we Francji, a ja dostanę w zamian pocztówkę pełną lizergicznych znaczków z podobizną Bridgitte Bardot do ssania. Ale zanim to nastąpi, kilka słów o tym, czym Raimo uderzył najmocniej, czemu pojawił się na radarze radia WFMU oraz dlaczego też powinniście dać mu jeszcze dziś pieniądz i atencję.

Na początku było Gunslingers. Zespół, w którym obok Raimo grali Antoine Hadjioannou i Matthieu Canaguier, znani dziś dobrze fanom muzyki psychodelicznej jako duet Aluk Todolo. Gunslingers był póki co jednym z ostatnich wspaniałych projektów w dziedzinie gargantuicznie kreatywnego psych-rocka, który pożerał gatunki i wypluwał własne, umykające kategoriom twory. Uogólniając na rzecz naszego porozumienia, drogi czytelniku, można Gunslingers postawić w rzędzie z projektami DIY, które powstawały zwłaszcza na marginesach lat 80. i 90. – Caroliner, Sun City Girls, Monoshock. A patrząc nieco dalej, czuć powinowactwo z tym, co na przełomie lat 60. i 70. odwalali Niemcy (Amon Düül II), Anglicy ze sceny Canterbury (francuski z początku Gong) oraz z free-folkiem, gdyby intensywnie go zelektryzować. No i z Hawkwind, bo Gunslingers w swoim psychu i mutant-kraucie byli również kosmicznie przepotężni – kawałki takie jak „Light Slinger Festival” zmiatają z powierzchni Ziemi. Projekt poboczny Raimo o nazwie Paralytic FluXus podsuwa z kolei trop w kwestii klimatów artystycznych, jakie go inspirują. Dziś od strony filozofii muzyki, eksperymentowania z urządzeniami, itd., wiele łączy go również z legendarnym Michaelem Yonkersem, z którym nagrał zresztą jedną płytę.

Ostatnie wydawnictwo Gunslingers, o wszystko mówiącym tytule Massacre-Rock Deviants Inqusitors, pokazało, że w garażowych, rozbuchanych na 20 minut improwizacjach ten alchemical free-form rock potrafi stanąć w pełnym, rytualnym ogniu, któremu nie potrzeba jednak pretensjonalnych szat wyznawców i popierdywania sobie w bas przez pół godziny, by najpierw, z całym brakiem szacunku dla niektórych projektów, „wykreować atmosferę”. Zerknijcie zresztą na te tańce, mówią same za siebie. A jeśli mimo wszystko nie wierzycie mi, jak fantastycznym projektem jest Gunslingers, i potrzebujecie głosu autorytetu, to poczytajcie co o albumie No More Invention wysmażył Julian Cope. Naczelny druid rockowy i pierwszy psychoarcheolog tej planety orzekł tak: For, despite the ironical title, NO MORE INVENTION seethes, rages and constantly hollers out great eternal Druidical truths (and with such effortless style) that future record libraries without a copy of this LP will risk being declassified and shut down instantly. Nie trzeba tłumaczyć, jak duże to słowa w przypadku ekstremalnie wybrednego gustu Cope’a.

image

źródło grafiki: Bandcamp Gunslingers

Kiedy Gunslingers z rozpędu wystrzelali się nawzajem, Gregory Raimo zaczął dziurawić łatwe przyzwyczajenia w pojedynkę. Muzykę tworzy od początku do końca samodzielnie, wliczając własną wytwórnię Lesdisques Blasphématoires Du Palatin, w tym roku przemianowaną na łatwiejsze do zapamiętania Opaque Dynamo. Raimo w wydaniu solo para się przede wszystkim home-recordingiem – niespiesznym, ale dzięki temu nie uginającym się pod kompromisami. Nagrywanie na magnetofon szpulowy? Większość utworów na najnowszym wydawnictwie została tak zarejestrowana. Solowy GR to mniej improwizacji, a więcej zabawy strukturą i ciekawskich, “zakazanych” poszukiwań formalnych, zarówno jeśli chodzi o formy muzyczne, jak i formy nagrywania. Propel Tension On Polyester Base, jak na archiwum przystało, to totalny misz-masz, który ciężko uznać za spójny i przejrzysty. To nie
jest niemalże konceptualne i zgrabne metrażowo A Reverse Age, wydane w 2012 r. dla Mexican Summer, kiedy jeszcze wychodziły tam ciekawe rzeczy. Ale to nadal cholernie ciekawy zbiór.

Raimo ciągle wymyka się łatkom, korporacyjnym wymogom, popkulturowej reprodukcji, graniu pod dyktando znudzonych ludzi. Zagraj to jeszcze raz, Wujku Sam. Nie. Na Propel Tension gra w psych wyłącznie według własnych reguł, psych który mówi językami i nie okazuje szacunku, co manifestuje w tak dźwięcznych tytułach jak „Violet Piss In Snobbish Ears”. Nie spina się jednak na rynek i ślepą nostalgię muzyki psychodelicznej, żeby w zamian dać tylko pustą dekonstrukcję czy prowokację. Nic bardziej mylnego. To diabelnie kreatywna, osobliwa muzyka, tętniąca swobodnym życiem i równie intrygująca w swoich w błyskach, jak i w niedoskonałościach.

Indeks pierwszy, „Perforation”, ma w sobie coś z westernu. Dźwięki rytmiczne przypominają przyspieszone, zdławione wah-wah (?), brzmiąc jak przesterowany, tani perkusyjny FX z galopem koni. I temat perforacji, związany z taśmami filmowymi, fotograficznymi lub wspomnianymi taśmami muzycznymi. Do zboczenia Raimo na punkcie taśm wrócę jednak na końcu. Kawałki z Propel Tension to jak widać już na starcie osobliwe wywary, które mogą pachnieć podobnie do czegoś znanego, ale odurzają zawsze czymś zupełnie odmiennym. „Vertical Take-Off (Part 1)” na przykład to jakiś geometryczny psych-folk. Posłuchajcie tej hałaśliwej, paralitycznej perkusji i gitary wychowanej na swamp bluesie. Skąd
on bierze takie połączenia? U Raimo czuć dużo prymitywnej, korzennej muzyki. Nawet tam, gdzie je nie ma, przejawia się w filozofii, w naturalności, w wolnej, niewypieszczonej ekspresji. „Vertical Take-Off (Part 1)” kula się jak rozklekotana lokomotywa, której wszystkie części składowe jakimś cudem trzymają się jednak na torach. Przystępna forma utworu, ale przesunięta optycznie, kubistyczna. No i wokal GR-a, który przypomina objedzonego podejrzanymi grzybami skrzata albo skrzek pomniejszego demona. Nie powinno was już więc dziwić, że „Vertical Take-Off (Part 2)” z dalszej części płyty można by reklamować tak: Chrome goes 60’s pagan folk. Tak jest.

Nie będę się rozwodził nad każdym poszczególnym numerem, ale wymienię jeszcze kilka ulubionych. „Ritual To The Decadent” to gęsta, akustyczna piosenka, która przez gotyckie organy (Raimo szpera również w takich rejonach) i transową partię gitary, najmocniej ociera się o rejony okultystyczne. Ale kiedy GR jest okultystyczny, to nie jak komiczna, pomrukująca z wielkiej festiwalowej sceny kapturowa postać, tylko raczej we frywolnym klimacie Richarda Bishopa. Inny, kosmiczny już cień rzuca „Altostratus”, który jest jak soundtrack wczesnego Tangerine Dream do mrocznego filmu science fiction, ale przesamplowany przez SI, pragnącą łamać ludziom psychikę.

Instrumentalne “Shock Degrees” i „Quarter Inch Creaks” brzmią dokładnie tak, jak brzmią ich nazwy. Wstrząs i stopnie, skrzeki i dokładna miara. Zakazanymi księgami są dla Raimiego techniki nagrywania. Tytuł albumu brzmi obco, surrealnie, psychodelicznie, jak perwersyjna poezja technologiczna. Tymczasem nieco enigmatyczne “polyester base” oznacza poliestrową szpulę, na której kręci się taśma magnetyczna. Raimo chce więc wywrzeć szczególne napięcie na nagraniu. Para się techniczną alchemią, taśmowym voodoo, elektrycznym rytuałem. Czasem wyjdzie mu z tego coś odjazdowego, czasem mniej, ale zawsze – coś osobliwego. Twórczość Raimo jest maksymalnie autorska. Nie ma wielu tak bezkompromisowych i niezdartych od dekady+ twórców. Dan Melchior, Graham Lambkin i parę innych nazwisk. To jest muzyka, której słuchając wchodzi się do oryginalnego świata, a nie taka, która kreuje świat, w jakim chcecie się znaleźć. Zostawcie te tegoroczne, mdłe krauty i psychy, które słyszeliście już 50 lat temu, tyle że “z mniej wyrazistym basem”. Jak chcecie przygód, to właźcie tutaj.

– KP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s