image

Liminanas I’ve Got Trouble in Mind: 7″ and Rare Stuff 2009/2014 (Trouble In Mind, 2014)

Właśnie mija 6 lat odkąd francuski duet damsko-męski Lionel Liminana/Marie Liminana zaatakował garażową scenę swoim urokliwym beztytułowym debiutem, który umieściłbym nie tylko w czołówce płyt 2010 roku, ale i w czołówce tych z ostatnich lat w ogóle (co prawda, poza pierwszą dziesiątką, ale mniejsza z tym). Wspomniana płyta, mocno osadzona w popie lat 60., a tu i ówdzie przyprawiona iście Twin Peaksowym odjazdem, smakuje jak gorąca czekolada pita gdzieś środkiem nocy, kiedy człowiek jest już senny i powoli odlatuje, ale jest mu tak miło, że chciałbym jeszcze chwilę pobyć na jawie. Choćby po to, aby wziąć następnego łyka. Niestety kolejne dwa albumy to już raczej czekolada na zimno, pita gdzieś nad ranem, kiedy powieki same się zamykają i nie ma już żadnego powodu, aby nie iść spać. Bowiem mimo charakterystycznego, niby ciągle eleganckiego, stylu nastąpił jakiś zanik kreatywności. Obok odpowiednio świeżo brzmiących kawałków pojawiło się niebezpiecznie dużo takich, które całość tylko rozwadniają. (Pewnym wyjątkiem jest tu eksperyment w postaci instrumentalnego albumu nagranego w zeszłym roku z Pascalem Comelade’m, mającego służyć za – o ile mnie pamięć nie myli – ścieżkę dźwiękową do nieistniejących filmów. Nie miałem jednak okazji bliżej się z tym zapoznać.) Owe dwie płyty stanowiły zawód tym bardziej, że przeplatane były naprawdę fajnymi singlami i równie udanymi kawałkami ozdabiającymi różne kompilacje. Człowiek więc spodziewał się nie lada zajebistości, a tu dupa zbita. Przeważająca większość tych kawałków nie znalazła się na tychże płytach. Ale na otarcie łez przychodzi nam “I’ve Got Trouble in Mind”, czyli właśnie kompilacja, które prezentując kompozycje powstałe na przestrzeni kilku długich lat sugeruje, że błędem Liminanas była nie tyle niewystarczająca pomysłowość, co zły dobór utworów na płyty. Oprócz wspomnianych singli, spośród których najbardziej kopiącymi dupę są “I’ve Got Trouble in Mind / Je m’en vais” (ten drugi kawałek to właściwie parafraza kultowego “Ghost Rider” elektro-punkowych Suicide) oraz “I’m Dead / Migas 2000” (brak tego pierwszego kawałka był jedynym, ale niemałym, minusem debiutu zespołu) kompilacja ma nad pozostałymi tworami Liminanas taką przewagę, że znajdują się na niej przeróbki cudzych kawałków. Mowa o “An Ugly Death” nieśmiertelnego Jaya Reatarda, “Christmas” Phila Spectora czy prawdziwie seksownym “Tu es a moi”, które Francuzi zrobili chyba lepiej niż sławni kiedyś Brytole z The Troggs. W tych kawałkach Liminanas nieoczekiwanie wychodzą pozą swoją “strefę komfortu”, tworząc zacne stylistyczne “hybrydy”, które aż proszą się o więcej takiego towarzystwa. No, a tak w ogóle to ostatnio miejsce miała premiera nowego albumu francuskiego duetu. I jest to czekolada chyba równie smaczna.

-MZ

odsłuch: https://theliminanas.bandcamp.com/album/ive-got-trouble-in-mind-7-and-rare-stuff-2009-2014-lp

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s