image

 

Real Regular Black Head EP (Saucepan Records, 2016)

Hello Cleveland, my old fiend.

Tak, Real Regular pochodzą z legendarnego Cleveland. Nagrywają dla Saucepan Records i obok Bad Noids są najbardziej porąbanym
zespołem w tym labelu. Nie mają wiele wspólnego z dzisiejszą
garażową sceną z Clevo, przewodzoną przez Lamonta Thomasa
(Obnox). Goście grają bardzo źle i robią to naprawdę nieźle.
Electric Eels, czołowi wykolejeńcy złotej ery punka z Cleveland,
pewnie byliby z nich dumni – lokalną inspirację przepitą,
niechlujną i umyślnie irytującą postawą można spokojnie wyczuć.
Ale Real Regular skręcają w złą stronę, to bękarci tej sceny.
Dużo słychać tu Flippera i Drunks With Guns. Szczególnie na LP z
2014 r., ze skrzywioną, pseudo-familijną otoczką, nagrywanego
chyba według takiego scenariusza – klaun-socjopata wbija do domu
patologicznej rodziny w trakcie libacji, szprycuje butelki podłymi
substancjami, każe grać na instrumentach, a sam śpiewa, miejscami
łudząco podobnie do skrzeku Doca Corbina Darta z The Crucifucks.
Real Regular humor zaszczepili chyba trochę od Happy Flowers, ale to
już wyniuchajcie sami. Zresztą już to wiecie, bo
widzieliście okładkę i kumacie niski żart z tytułem.

Nowa
EP-ka odbiega od pierwszego wydawnictwa, jest bardziej artsy,
oczywiście w przewrotny sposób. Powiedzmy, że jest bardziej
zróżnicowana, kreatywniejsza, wytrawniej debilna. Trochę słychać
w tym Butthole Surfers, bo cały ten śmietnik tym razem wydaje się
być sponsorowany również przez LSD. Jest tu na przykład kawałek
oparty na spazmach śmiechu, w którym jednak większym kopniakiem w
estetyczne przyzwyczajenia są dziwne, kampowe akcenty klawiszy
(„Canned Laughter”). W „Take Your Pills” słychać z kolei
drumlę. Tak, drumlę. Uważam, że powinna wejść na stałe do
repertuaru i zagościć na tyłach ich każdego numeru. Mielibyśmy
wtedy przekomiczną parodię tzw. charakterystycznego elementu, coś
w stylu elektrycznego dzbanka Tommy’ego Halla z 13th Floor
Elevators. Wrażenie robi też plumkający syntezator w „Get
Ready”, a cały numer przypomina pełen złudzeń rajd kompletnych
pijaków, którzy za moment padną na ryj. Fantastyczne rzeczy.

Z „Black Head” to jest tak, jakby ktoś wziął tę skakankę
z grafiki zdobiącej debiut
, wsadził wam w jedno ucho, wyjął
drugim, i energicznie przeczyścił, jak w jakiejś pokręconej
kreskówce. Ale to wcale nie jest przykre uczucie, co najwyżej
przyjemnie łaskocze.

–KP

odsłuch: https://saucepanrecords.bandcamp.com/album/black-head

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s